Dzisiaj jest: 20 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy

Pułapka na opozycję

W polskiej polityce nastąpiła zasadnicza zamiana ról: PiS jest modernizatorem,PO hamulcowym i frustratem – pisze Stanisław Janecki.

details-images

Autor artykułu opisuje kłopoty i brak pomysłu na prowadzenie polityki, w których znalazła się dzisiejsza opozycja na czele z PO i Nowoczesną a także co stoi za rosnącym poparciem dla PiS.

Po buńczucznych wypowiedziach polityków Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej w związku z międzynarodowymi reperkusjami przyjęcia noweli ustawy o IPN można by sądzić, że opozycja złapała drugi oddech i prostą drogą zmierza do władzy. Problemem jest to, że albo liderzy opozycji niczego nie rozumieją, albo wiedzą, co się dzieje, i jeszcze mocniej niż dotychczas brną w kłopoty.

Wydawałoby się, że w atmosferze zamieszania wokół naszego kraju i wskutek pokazywania przez opozycję oraz jej media Polski jako państwa niestabilnego, a wręcz stojącego nad przepaścią i skonfliktowanego z całym światem, poparcie dla PO i Nowoczesnej powinno szybko rosnąć. W rzeczywistości jest odwrotnie. Po pierwsze dlatego, że przeciętni Polacy nie dostrzegają żadnego armagedonu, a swoją sytuację postrzegają jako stabilną i z dobrymi perspektywami na przyszłość. Po drugie, w przeciwieństwie do lat 2007–2015 nie uważają, żeby zagranica miała prawo do nieograniczonego wręcz wtrącania się w wewnętrzne sprawy Polski. Dlatego ataki na rząd Prawa i Sprawiedliwości z zagranicy sporą część społeczeństwa skłaniają do lojalności wobec władzy. Nawet tych, którzy wcześniej PiS nie popierali. Po trzecie, w ostatnich miesiącach polska polityka jest właściwie tylko plebiscytem w sprawie fundamentalnych wartości: suwerenności, podmiotowości, honoru i godności narodowej. I opozycja nie ma co liczyć na to, że większość Polaków uzna te wartości za mało ważne albo opowie się za ich przeciwieństwem. Nawet jeśli niektórych takie „uwznioślenie” polityki trochę irytuje. Po czwarte, to PiS narzuca tematy debaty publicznej, opozycja zaś jest wyłącznie reaktywna. PO głównie reaguje w sprawach polityki zagranicznej i obronnej, a Nowoczesna w sprawach gospodarczych i socjalnych. I ich kontrnarracja wcale nie wygrywa, co widać szczególnie po bardzo chłodnym przyjęciu pomysłów Nowoczesnej, by manipulować przy programie 500+. I co widać po bardzo złym przyjęciu sposobu funkcjonowania Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej, a co jest przecież ukoronowaniem polityki zagranicznej PO. Po piąte, Platforma na całej linii przegrała bój o wizerunek partii modernizacyjnej, Nowoczesna zaś nie zdołała go zbudować. Porównanie osiągnięć modernizacyjnych w dwuleciu rządów PiS z cztery razy dłuższymi rządami PO bardzo negatywnie działa na modernizacyjny wizerunek partii Schetyny. W dodatku ich wersja modernizacji kojarzy się z wielkimi aferami, o czym Polacy przekonują się w związku z działaniami CBA, pracą komisji weryfikacyjnej i komisji ds. Amber Gold, czy wciąż widocznymi skutkami tego, co ujawniły nagrania z restauracji Sowa & Przyjaciele oraz Amber Room.

PiS przybywa zwolenników z kilku kręgów. Po pierwsze, z ponadpartyjnego kręgu osób uważających się za patriotów, zobligowanych do obrony atakowanego rządu w imię wyższych wartości. Po drugie, z kręgu osób mało zaangażowanych politycznie, dla których ważne jest bezpieczeństwo socjalne, które rząd PiS im gwarantuje. Po trzecie, od zwolenników modernizacji, którzy zaakceptowali Morawieckiego jako głównego i sprawnego modernizatora. Po czwarte, od przedsiębiorców liczących na korzyści z wielkich rządowych planów inwestycyjnych. Po piąte, z kręgów samorządowców, którzy biorą pod uwagę, że obecna władza potrwa długo, i nie chcieliby się znaleźć w pułapce wymuszonej wrogości, odcinającej ich od pieniędzy i udziału w projektach modernizacyjnych.

Więcej w nowym numerze tygodnika „Sieci”, dostępnym w sprzedaży od 12 lutego, także w formie e-wydania 

www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.