Dzisiaj jest: 20 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy

Urzędniczka sypie układ w ratuszu i HGW!

Zeznająca przed Komisją Weryfikacyjną Justyna Wójcik – urzędniczka, która była referentem sprawy Skaryszewskiej 11 ujawniła,

details-images

że sama była jedynie narzędziem w rękach byłego wiceszefa BGN Jakuba R. i Gertrudy J.-F, i Jerzego M., a kwestie Skaryszewskiej miała z nimi konsultować na każdym etapie. To wierchuszka biura, z której część osób ma już postawione zarzuty, podejmowała realne decyzje w sprawie Skaryszewskiej. Okazało się też, że osobą odpowiedzialną za masowe wydawanie decyzji reprywatyzacyjnych (nawet 300 rocznie) była sama Hanna Gronkiewicz-Waltz, a nakaz taśmowego wydawania decyzji zwrotowych przekazał im Jakub R. były wiceszef BGN, który obecnie przebywa w areszcie.

Jak się okazuje, Justyna Wójcik, miała świadomość, że wyznaczanie trzech kuratorów dla sześciu rzekomych właścicieli kamienicy jest sytuacja osobliwą. Nie wpdła jednak na pomysł, by przekazać sprawę prawnikom lub oponować w sprawie wydania decyzji.

<Sama nie podejmowałam decyzji.Wszystkie decyzje wydawane były przez Jerzego M. Jakuba R., Marka Dębskiego o Grażynę J.-F.

– stwierdziła Justyna Wójcik.

To przełożeni nanosili wszystkie poprawki na projekt mojej decyzji. Nie rozmawialiśmy o decyzjach. Szliśmy do kierownika i on załatwiał sprawę.(…)Analizowaliśmy sprawę 3 kuratorów, konsultowałam to z moim przełożonym, ponieważ wzbudziło to moje podejrzenia. Wiedzieli o tym moi przełożeni, w tym Gertruda J.-F. i Jakub R.

– zeznała Justyna Wójcik.

W trakcie przesłuchania okazało się, że pisma sygnowane podpisem świadka, tak naprawdę, pisali jej przełożeni.

Jestem szeregowym pracownikiem, ja stworzyłam tylko projekt decyzji, który później był zmieniany przez szereg osób, w tym naczelnika wydziału i radcę prawnego.|

– stwierdziła urzędniczla.

Pani rozumie, że mogło dojść do poświadczenia nieprawdy?(…) Dziwnie procedowano w ratuszu rządzonym przez Hannę Gronkiewicz-Waltz.

– dopytywał Łukasz Kondradko

Mój przełożony wrzucał swoje ręczne poprawki do niszczarki. Ja je nanosiłam na dokument.

– zeznała Justyna Wójcik.

Pytana, czy adwokaci i kuratorzy mieli dojście do gabinetów urzędników BGN, świadek przyznała, że tak właśnie się działo, mimo istnienia biura przyjmującego strony. Widać, że tzw. „załatwiacze” czuli się w Biurze Gospodarki Nieruchomościami jak u siebie.

Przychodzili do pokoju. Radca prawny dopytywał co z jego decyzją.

– zeznała Wójcik.

W każdej chwili mogli do was wejść bez pukania?

– dopytywał Kondradko.

Tak było, ale to pytanie do moich kierowników.(…) Nie mogłam powiedzieć „proszę wyjść”.

– odpowiedziała urzędniczka.

Okazuje się, że pracownicy BGN pracowali „na akord” i taśmowo wydawali decyzje reprywatyzacyjne.

Mieliśmy polecenie wydawać dwie decyzję w miesiącu. Ja nie podejmowałam żadnych decyzji sama, nawet pisma jak pisałam to były one w większości zmieniane przez mojego kierownika.

Jakub R. zorganizował spotkanie i mówił, że mamy wydawać 300 decyzji rocznie. Mówiono nam, że to na polecenie Hanny Gronkiewicz-Waltz. (…) Skupialiśmy się na decyzjach zwrotowych.(..).Odmowy nie były brane pod uwagę.

– dodała Justyna Wójcik.

Świadek przyznał, że dokumenty dotyczące decyzji reprywatyzacyjnych nie były w żaden sposób chronione.

Leżały na biurkach, a nie mieliśmy zamykanych szaf.

– stwierdziła Justyna Wójcik.

Tuż przed zeznaniami Justyny Wójcik, przed komisją stanął rzeczywisty spadkobierca 5 proc. udziałów w kamienicy przy Skaryszewskiej. Komisji Weryfikacyjnej zajęło jedynie kilka miesięcy, by go odnaleźć i sprawdzić jego prawa do części nieruchomości. Przez wiele lat nie udało się to kuratorom oraz miejskim urzędnikom. Zeznania świadka wprowadziły pełnomocników Hannę Gronkiewicz-Waltz w konsternacje.

wpolityce.pl