Dzisiaj jest: 20 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy

Komuniści i faszyści

Słusznie ściga się nazistów, ale dlaczego świętymi krowami są wciąż komuniści, obecni m.in. na Facebooku?

details-images

Historia z sympatykami nazistów i Führera może przynieść tę korzyść, że także miłośnicy komunizmu i Lenina przestaną być nietykalni.

Dekonspiracja nazistowskich fascynacji stowarzyszenia Duma i Nowoczesność ma nie tylko tę zaletę, że właściwe służby zajmą się tego rodzaju aberracjami i uniemożliwią im nawet kichnięcie pod znakiem swastyki i w cieniu wąsika Adolfa. Nawet gdy pokrzywieni takimi fascynacjami muszą się kryć w lasach, żeby odegrać swoje rytuały. I znakomicie, że się zajmą, karczując je do gołej ziemi – jak można było zrozumieć z zapowiedzi ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Inny pożytek to nadzieja na zajęcie się także komiwojażerami drugiej zbrodniczej ideologii, czyli komunistami. Nie kryjącymi się po lasach, lecz z dumą obecnymi w otwartym obiegu, przede wszystkim na Facebooku. Tropiącym wszelkie przejawy nazizmu i faszyzmu, a kompletnie ślepym na komunistyczne aberracje i agitacje. Ten liberalizm Facebooka o tyle dziwi, że w Polsce, zgodnie z art. 13 konstytucji, „zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu”.

Nie musi się kryć po lasach przede wszystkim Komunistyczna Partia Polski, szczycąca się sierpem i młotem w winiecie oraz hasłem „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”. KPP oczywiście twierdzi, że jej 13. artykuł konstytucji nie dotyczy, gdyż „nie odwołuje się do totalitarnych i metod i praktyk działania”. To samo mogłaby twierdzić każda organizacja nazistowska, gdyby miała swoją stronę na Facebooku. KPP wprawdzie jej nie ma, ale ma jej organ medialny, czyli „Brzask”, wykorzystujący tę samą symbolikę i odwołujący się do tej samej ideologii. Żadnych problemów z obecnością na Facebooku nie ma Komunistyczna Młodzież Polski, zachęcająca do komunistycznych „ideałów” wizerunkami Lenina, Fidela Castro i Ernesta Che Guevary. I odsyłająca do strony komsomol.pl., a jakże, jak najbardziej aktywnej i przez nikogo nie prześladowanej. Tych samych bohaterów co KMP czci Postępowa Młodzież Polski, również bez najmniejszych przeszkód działająca na Facebooku. KMPzamieszcza na swej facebookowej stronie baner „chwała bohaterom”, gdzie bohaterami są Feliks Dzierżyński, Bolesław Bierut, Konstanty Rokossowski, Wanda Wasilewska, Marceli Nowotko i Karol Świerczewski.

Komunistyczne organizacje i ich organy nie tylko nie są przez nikogo niepokojone, ale używają klasycznej ikonografii z komunistycznymi zbrodniarzami i symbolami, pod jakimi zamordowano miliony ludzi, a jeszcze więcej prześladowano. Nikt się komunistami nie przejmuje, także administratorzy Facebooka, gdyż to podobno tylko niegroźna fiksacja, za którą nie kryje się realne niebezpieczeństwo. Tak jakby nie istniały komunistyczne bojówki, przez lata prowokujące np. uczestników Marszu Niepodległości. A priori przyjmuje się, że współcześni komuniści są bezzębni, żałośni i co najwyżej groteskowi, a niebezpieczni są tylko sympatycy nazizmu, choć ci muszą się jednak kryć po lasach. To ślepota na jedno oko, tak typowa dla całego Zachodu, a objawiająca się choćby bezprzykładnymi atakami na wydaną w 1997 r. „Czarną księgę komunizmu”, bo pokazała zbrodnicze oblicze czerwonych, równie straszne, a liczbowo nawet bardziej, niż w wypadku brunatnych.

Rozprawa z brunatnymi, bez porównania skromniej obecnymi w Polsce, niż czerwoni, może wreszcie doprowadzi do respektowania zapisów 13. artykułu konstytucji wobec obu zbrodniczych ideologii i systemów. Może skończy się ślepota na jedno oko i bagatelizowanie czerwonej zarazy. Jedna i druga aberracja oraz wiążące się z nimi zagrożenia powinny być traktowane tak samo, także w sferze ikonograficznej. Żeby komunistyczni zbrodniarze nie byli wciąż obecni w pop-kulturze i ikonosferze ulicy, tak jak słusznie nieobecni są ci nazistowscy, a gdy ktoś ich reanimuje, natychmiast ruszają do akcji wszelkie państwowe służby. Historia z sympatykami nazistów i Führera może więc przynieść tę korzyść, że także miłośnicy komunizmu i Lenina przestaną być „świętymi krowami”.

Stanisław Janecki

Publicysta tygodnika "Sieci".