Jego zdaniem „konstytucyjna zasada, że tylko sędziowie mogą wybierać sędziów – wprowadzona po upadku komunizmu w Polsce w roku 1989 […] – doprowadziła w rezultacie do powstania wpływowej, prawie dziedzicznej kasty, która obejmuje ponad 100 aktywnych sędziów odpowiedzialnych za zbrodnie w okresie komunizmu, i nadal ochrania byłych komunistów”. Reforma wymiaru sprawiedliwości ma przywrócić do niego zaufanie, skończyć z patologiami w sądownictwie. Niestety to, co już zaczynają rozumieć za granicą, nijak nie trafia do głów przedstawicieli dotychczasowych władz nadzwyczajnej kasty. W obronie swoich wpływów posuwają się do szantażu i gróźb wobec sędziów gotowych podjąć się pełnienia funkcji w zreformowanej KRS. To rozpaczliwa próba zablokowania reformy przez postkomunę. Ale ten szantaż nie może się udać, jeśli polskie państwo ma mieć uczciwy i demokratyczny system sprawiedliwości służący Polakom i Polsce, a nie korporacji wyjętej spod kontroli społecznej. Taki wybór mają dziś sędziowie – między Polską a kastą.

Joanna Lichocka

niezalezna.pl