Dzisiaj jest: 13 Grudzień 2017    |    Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Jaki o kamienicy Waltzów przy Noakowskiego 16

Trudno uwierzyć w zapewnienia Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale Komisja Weryfikacyjna dysponuje nowymi dokumentami w tej sprawie, nigdy nie publikowanymi i na rozprawach je pokażemy.

details-images

Nie chciałbym ich pokazywać wcześniej, bo chciałbym, aby wszyscy świadkowie odnieśli się do sprawy bez znajomości tych dokumentów. Natomiast po rozprawie pokażemy te dokumenty i one w ogóle zmienią punkt widzenia na tę sprawę.

 powiedział wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: W piątek Komisja Weryfikacyjna postanowiła uchylić decyzję reprywatyzacyjną w stosunku do kamienicy na ul. Nabielaka 9. Państwo w tej sprawie zdecydowali o ukaraniu finansowym kilku urzędników, w tym m.in. pana Mirosława Kochalskiego, którego można określić, jako człowieka związanego z Państwa obozem politycznym. Czy można ten fakt traktować jako dowód na to, że KW nie powstała po to, aby znęcać się politycznie nad Hanną Gronkiewicz-Waltz i Platformą, jak twierdzi opozycja?

Patryk Jaki: My jesteśmy po to, żeby wzmacniać polskie państwo. Jeżeli na różnych etapach, które weryfikujemy, również osoby niezwiązane z Platformą Obywatelską osłabiały naszą wspólnotę narodową, to my jesteśmy po to, aby ich rozliczyć. Dla nas istotne jest państwo, a nie szyld partyjny czy to Platformy czy PiS-u. My chcemy sprawić, żeby po działalności Komisji i rozliczeniu tych wszystkich afer krok po kroku już nigdy nikomu nie przyszło do głowy, żeby tak ordynarnie kraść. Każdy teraz będzie miał z tyłu głowy, że może się pojawić taka komisja, która będzie rozliczała do samego spodu. Dlatego nasza działalność ma charakter państwotwórczy.

Marek Mossakowski, który nielegalnie wzbogacił się na reprywatyzacji kamienicy przy ul. Nabielaka 9, decyzją Komisji ma zapłacić miastu Warszawa 2,9 mln złotych. To przełomowa decyzja, ale Mossakowski jeszcze może się od niej odwoływać, a ostatecznie może się nią zająć Wojewódzki Sąd Administracyjny. Czy jest pan przekonany, że w takiej sytuacji WSA podtrzyma Państwa decyzję?

To jest kwestia fundamentalna. Jeżeli sądy administracyjne staną w obronie handlarzy roszczeń, to niech salon III RP nie liczy na to, że my to przyjmiemy jako rzecz normalną. Sądy mają teraz dobry moment, żeby się zrehabilitować. Nie ma złodziejskiej reprywatyzacji bez sądów. Sądy pozwalały na tą ordynarną kradzież. Dawno powinny to już przeciąć i dziś mają szansę żeby się zrehabilitować. Jeżeli staną po stronie handlarzy roszczeń i ja będę miał na to wpływ, to nie wykluczam jeszcze kolejnych reform systemu sądownictwa.

To znaczy dotyczących na przykład sądów administracyjnych?

Nie można tego wykluczyć.

Czy przewidują Państwo nałożenie na handlarzy roszczeń kar finansowych podobnych, jak w sytuacji Marka Mossakowskiego?

Tak, bo w ogóle wiele osób zwraca uwagę na to, że w ogóle w historii III RP nigdy tak nie było, żeby różne osoby zamieszane w jakieś przestępstwa oddawały rzeczy ukradzione. To nieprawdopodobne, że dopiero po 28 latach to się w Polsce dzieje, ale chciałbym, żeby wszyscy się do tego przyzwyczaili.

W przyszłym tygodniu Komisja Weryfikacyjna ma się zająć sprawą kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, to jest ta nieruchomość, na której wzbogaciła się rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sama prezydent, jak i jej mąż konsekwentnie twierdzą, że nie widzieli o tym, że ta kamienica jest reprywatyzowana na podstawie sfałszowanych dokumentów.

Trudno uwierzyć w zapewnienia Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale Komisja Weryfikacyjna dysponuje nowymi dokumentami w tej sprawie, nigdy nie publikowanymi i na rozprawach je pokażemy. Nie chciałbym ich pokazywać wcześniej, bo chciałbym, aby wszyscy świadkowie odnieśli się do sprawy bez znajomości tych dokumentów. Natomiast po rozprawie pokażemy te dokumenty i one w ogóle zmienią punkt widzenia na tę sprawę.

Czy te dokumenty mają dowodzić, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wiedziała o tym, że ta kamienic była reprywatyzowana w przestępczy sposób?

Musimy zachować to jeszcze w tajemnicy.

Zmienię jeszcze temat. Czy pan jest przekonany, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie straci swojego stanowiska w wyniku rekonstrukcji rządu?

Gdyby komuś przyszło do głowy, żeby dymisjonować ministra Ziobro, to musiałby wziąć odpowiedzialność za rozpad koalicji, której my jesteśmy loajlnym członkiem. Jakie są dzisiaj powody, żeby rozwalać koalicję? Nie widzę takich powodów.

To brzmi jak groźba.

My mamy realne sukcesy. To by oznaczało, że ktoś podjąłby decyzję, żeby rozbijać na przykład całą grupę w ministerstwie sprawiedliwości, która się wyspecjalizowała w walce z mafią reprywatyzacyjną. Albo grupę, która ściga dzisiaj przestępstwa vatowskie Z jakiego powodu to rozbijać? Nie widzę powodu, żeby to niszczyć. Dlatego myślę, że to są spekulacje nieprawdziwe.

Powodem dymisji mogłaby być sprawa napiętych stosunków między ministrem Ziobro a prezydentem.

Nie wierzę w to, żeby prezydent chciał rozbijać koalicję ze względów partykularnych.

Rozmawiał Adam Stankiewicz

wpolityce.pl