Dzisiaj jest: 13 Grudzień 2017    |    Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Seks, sława i przeszczepy serca

Blaski i cienie „Mesjasza Medycyny”. Prof. Zbigniew Religa jest naszym bohaterem narodowym, mającym ogromny wpływ na rozwój światowej kardiochirurgii.

details-images

Na firmamencie gwiazd tej dziedziny najjaśniejsza należy jednak do prof. Christiaana Barnarda, który dokładnie 50 lat temu dokonał pierwszej udanej operacji przeszczepu serca. Życie lekarza z RPA to – podobnie jak w przypadku Religi – również gotowy materiał na scenariusz filmowy, w którym jednak sukces poprzedza upadek.

 

Przenieśmy się na moment do sali Szpitala Groote Schuur w Kapsztadzie. Mamy 3 grudnia 1967 r. Utalentowany chirurg podejmuje się jednego z największych wyzwań w historii medycyny. Przeprowadza transplantację serca między ludźmi. Szczęście mu sprzyja. Zabieg – po raz pierwszy na świecie – kończy się sukcesem, pacjent żyje. 

– W tę sobotę byłem nikomu nieznanym lekarzem ze szpitala w Południowej Afryce. W poniedziałek wiedział o mnie cały świat – powiedział potem Barnaard, jedna z osób, które w najkrótszym czasie pokonały drogę od kompletnej anonimowości do światowej sławy. Cena pokonania tego odcinka była jednak wysoka. 

Ale zacznijmy od początku. Nasz bohater, Christiaan Neethling Barnard, urodził się 8 listopada 1922 r. w Beaufort West, prowincjonalnym miasteczku w RPA. Jego ojciec Adam był ubogim pastorem parafii Holenderskiego Kościoła Reformowanego, a matka Maria – organistką w miejscowym kościele. 

Rodzinna tragedia nr 1 

Christiaan przeszedł surowe wychowanie, co może częściowo tłumaczyć jego późniejszą rozwiązłość obyczajową, podobnie jak przeżyta w młodym wieku tragedia obrany kierunek w życiu. Jeden z jego braci, Abraham, zmarł bowiem w wieku trzech lat na serce; Christiaan miał wtedy zaledwie pięć lat. Ocenił później, że przyczyną śmierci braciszka była tetralogia Fallota, rzadka wrodzona wada serca. 

„Jako młodzieniec dorastający w środowisku wiejskim czytałem różne artykuły w gazetach i magazynach. Już wtedy zaczęło mnie zastanawiać, jakie by to było uczucie, gdyby w mojej piersi biło serce innego człowieka” – stwierdził po latach. Miał szczęście. Matka od dziecka wpajała mu, że jeżeli się postara, może osiągnąć wszystko, co mu podpowiada umysł.

 

Od dziecka lubił rywalizować i walczyć o zaszczyty. Jako dziecko wygrał mistrzostwa szkoły w tenisie, grając pożyczoną rakietą i zatykając tekturą dziury w bucie. Wygrywał też zawody biegowe, choć biegał boso. Taki miał charakter. 

Po ukończeniu lokalnego liceum dostał się na Uniwersytet Kapsztadzki. Kontynuowanie nauki wymagało od młodego Christiaana sporego zaangażowania. Rodzice tylko w niewielkim stopniu mogli mu pomóc finansowo, w efekcie młody student musiał każdego dnia iść niemal 10 km na uczelnię. W 1946 r. zdobył tytułu licencjata z zakresu medycyny. 

W ślady ojca 

Dwa lata po zakończeniu studiów ożenił się z Alettą Louw, z którą szybko doczekał się dwójki dzieci – syna Andre, który również został lekarzem i córki Deirdre. Z żoną przeniósł się do miasta Ceres, gdzie pracował jako lekarz rodzinny. Mający dość małomiasteczkowego klimatu młody człowiek wytrzymał tam tylko trzy lata i w 1951 r. wrócił do Kapsztadu, gdzie został zatrudniony jako starszy rezydent oraz asystent na Oddziale Medycyny w Szpitalu Groote Schuur. 

Barnard łączył pracę na dość niskim stanowisku ze studiami. W 1953 r. otrzymał tytuł magistra, a potem zdobył stopień doktora na Uniwersytecie Kapsztadzkim (temat dysertacji: „Leczenie gruźliczego zapalenia opon mózgowych”). Dzięki temu został awansowany na rezydenta na oddziale chirurgii w Groote Schuur. 

Utalentowany i ambitny młody lekarz został dostrzeżony. Dzięki badaniom nad zapaleniem opon mózgowych i opracowaniu nowatorskiej metody leczenia otrzymał stypendium w Stanach Zjednoczonych. Wyjechał na dwa lata, okres spędzony w USA określił potem jako „najbardziej fascynujący czas w życiu”. Ukończył studia na kierunku chirurgii klatki piersiowej na Uniwersytecie Minnesoty w Minneapolis. Zrobił także drugi doktorat, z filozofii.

 
 Szpital Groote Schuur w Kapsztadzie – tu przeprowadzono pierwszą udaną operacją przeszczepu serca (fot. Wiki/A3alb)

 

Po powrocie z RPA otrzymał grant publiczny na badania nad chirurgią serca. Czekał również na niego awans w szpitalu, podjął się także nauczania – został pełnoetatowym wykładowcą, a wkrótce kierownikiem Katedry Chirurgii Klatki Piersiowej w szpitalu klinicznym przy Uniwersytecie Kapsztadzkim. Doczekał się tytułu profesorskiego. 

Osobiste powody 

W świecie medycyny zyskał renomę specjalisty od wad serca. Był ekspertem w operowaniu serc dotkniętych tetralogią Fallota – jakby chciał dzięki temu przywrócić życie swojemu braciszkowi – oraz anomalii Ebsteina. 

Lata 60. były okresem, w którym odbywały się dwa równoległe wyścigi – w dziedzinie podboju kosmosu i medycyny. Rywalizowały w nich przede wszystkim USA i ZSRR. Barnard postanowił włożyć nogę między rozpychających się konkurentów i zdobyć kardiochirurgiczne Mount Everest – przeprowadzić transplantację serca. Wiadomo było, że ktoś w końcu odniesie sukces, ale trudno było stawiać na lekarza z izolowanej z powodu apartheidu RPA. 

23 stycznia 1964 r. Amerykanin prof. James Hardy przeprowadził pierwszy taki zabieg w Mississippi Medical Center w mieście Jackson. Przeszczepił serce szympansa do klatki piersiowej umierającego mężczyzny. Serce biło przez nieco ponad godzinę. Pacjent, Boyd Rush, zmarł nie odzyskawszy przytomności. 

Prof. Barnard eksperymentował z przeszczepianiem serc psom. Próby na ludziach podjął się 3 grudnia 1967 r., dwa miesiące po swojej pierwszej udanej operacji przeszczepu nerki. Wróćmy zatem jeszcze na moment do sali w Groote Schuur. Nasz bohater przy asyście swojego młodszego brata dr Mariusa Barnarda ma zaraz pokierować zespołem chirurgów.

 

Ofiara wypadku 

Pacjent, 53-letni Louis Washkansky, właściciel sklepu spożywczego po trzech zawałach i z niewydolnością serca, ma dostać serce od Denise Darvall, księgowej, ofiary wypadku drogowego. 25-letnia Denise poszła z matką Myrtle po ciastka karmelowe. Obie zostały potrącone na przejściu dla pieszych na przedmieściach Kapsztadu. Starsza kobieta zginęła na miejscu, jej córka doznała trwałego urazu mózgu. – Jeżeli nie możesz uratować mojej córki, musisz próbować uratować tego mężczyznę – mówi chirurgowi ojciec Denise, Barnard Darvall, wyrażając zgodę na transplantację. 

Przed operacją dr Barnard zapewnił Washkansky'ego i jego żonę, że szansa powodzenia wynosi 80 proc. Został potem za to krytykowany przez etyków, twierdzących, że wprowadził umierającego mężczyznę i jego bliskich w błąd. „Dla umierającego człowieka decyzja, czy się poddać takiej operacji, nie jest trudna, bo wie, że jest u kresu drogi. Jeżeli lew zagoni cię na brzeg rzeki pełnej krokodyli, wskoczysz do wody, licząc, że uda ci się przepłynąć na drugą stronę” – napisze potem. 

Operacja z udziałem 30 osób trwa około pięciu godzin. Przeszczep się udaje. Pacjent budzi się, jest w stanie usiąść, rozmawia z rodziną, dziennikarzami, pozuje do zdjęć. Żyje jeszcze 18 dni. Umiera, ale nie z przyczyn bezpośrednio związanych z zabiegiem. Washkansky ulega zapaleniu płuc; doszło do tego, ponieważ leki przeciw odrzuceniu nowego serca przez ciało osłabiły jego odporność na infekcje.

 

Światowe media wieszczą sukces, a prof. Barnard idzie za ciosem. Już 2 stycznia następnego roku przeprowadza kolejną udaną operację. Śmiertelnie chory dr Philip Blaiberg otrzymuje serce młodego mężczyzny, który doznał krwotoku do mózgu. Pacjent żyje jeszcze 19 miesięcy. 

Rzeźnik czy mesjasz? 

Czterech z pierwszych dziesięciu pacjentów chirurga nazwanego przez jednych „rzeźnikiem, który próbuje odebrać Bogu jego pracę”, a przez innych „Mesjaszem medycyny”, przeżyło ponad rok, dwoje przeżyło z nowym sercem ponad 10 lat. Rekordzistą jest Dirk van Zyl, który żył z przeszczepionym sercem 23 lata, zanim zmarł w 1996 r. na cukrzycę.

 
 Christiaan Barnard kochał sławę i piękne kobiety (fot. Dove/Evening Standard/Getty Images)

 

Pionierskie operacje południowoafrykańskiego chirurga odbijają się głośnym echem w świecie medycznym. Lekarze w wielu krajach podejmują podobne próby. Z różnym skutkiem. Największym ograniczeniem jest brak skutecznej metody zapobiegania odrzucaniu przeszczepionego serca. Nie pomagają ówczesne leki immunosupresyjne, są zbyt toksyczne. Odkrycie cyklosporyny – zapamiętanej pewnie przez nas z filmu „Bogowie” o prof. Relidze – było przełomem, który pchnął tę dziedzinę. 

Dla medycyny skutki pierwszego przeszczepu prof. Barnarda są ogromne i jego chwała zasłużona, choć nadawane mu niektóre przezwiska, jak choćby „drugi Hipokrates”, zdają się być dość mocno na wyrost. Nikt nie spodziewał się jednak, że chirurg stanie się międzynarodową gwiazdą, a tak się stało. 

Media na całym świecie pokochały przystojnego, fotogenicznego, uśmiechniętego i wygadanego chirurga, a Barnard pokochał błyski fleszy. Był zapraszany na całym świecie. – Wszyscy, którzy tego nie lubią, muszą być szaleni – stwierdził. 

Romans z gwiazdą 

Ze sławy czerpał pełnymi garściami. Zjeździł niemal cały świat, wszędzie wzbudzając sensację. Został przyjęty m.in. przez prezydenta USA Lyndona B. Johnsona i papieża Pawła VI. Chwilę po rozmowie z Ojcem Świętym spotkał się w Rzymie z aktorką Giną Lollobrigidą, z którą spędził upojną noc.

 

Nie można jednak stwierdzić z całą stanowczością, że sodówka uderzyła mu do głowy. Był postacią, którą trudno jednoznacznie scharakteryzować. Owszem, tyranizował podwładnych, ale z drugiej strony opłacał leczenie wielu pacjentów, których nie było na to stać. Trzeba mu wytknąć, że był babiarzem. Jednocześnie otwarcie sprzeciwiał się apartheidowi, ale znowu popierał budzącą moralne wątpliwości kwestię eutanazji. I tak w koło Macieju. 

Mniej bacząc na poglądy „Mesjasza medycyny”, media z lubością rozpisywały się o jego kolejnych podbojach miłosnych. Magazyn „Paris Match” nazwał go nawet jednym z czterech największych kochanków na świecie. To musiało mieć wpływ na jego życie osobiste. W 1969 r., po 21 latach małżeństwa, rozwiódł się z Alettą, która wiernie stała u jego boku i wychowywała dwójkę dzieci, gdy on poświęcił się karierze. 

Jak sam przyznał – nie wiadomo: broniąc się czy chwaląc – był „mężczyzną zorientowanym na seks”. Wykorzystując swoją sławę i pieniądze z upodobaniem wyszukiwał atrakcyjne partnerki. Jako 47-latek ożenił się ponownie. Wybranką jego serca była 19-letnia Barbara Zoellner, z która miał dwóch synów – Christiaana Jr. i Roberta. 

Rodzinna tragedia nr 2 

Drugie małżeństwo przetrwało do 1982 r. Zgorzkniały, wyjechał na kilka lat USA. W międzyczasie spotkała go osobista tragedia – w 1984 r. jego najstarszy syn popełnił samobójstwo. Po powrocie do RPA ukojenie znalazł w objęciach 22-letniej modelki Karin Setzkorn, z którą również wziął ślub.

 
 Na liście miłosnych podbojów kardiochirurga była m.in. Gina Lollobrigida (fot. Keystone/Hulton Archive/Getty Images)

 

Choć miał już szósty krzyżyk na karku, doczekał kolejnej dwójki dzieci – Lary i Armina. Para rozwiodła się w r. 2000, gdy Barnard miał niemal 78 lat. 


Schyłek życia był zdecydowanie mrocznym okresem. Z wiekiem ogarniała go obsesja młodości. Zaangażował się w stworzenie „eliksiru młodości” – szarlatańskiego kremu, który miał zatrzymać proces starzenia i zwiększyć sprawność seksualną. Amerykańska federalna Agencja Żywności i Leków nie dopuściła kremu od obrotu. 

Nie było to jeszcze aż takie szaleństwo, jak w przypadku innego geniusza, Nikoli Tesli, który pod koniec życia zakochał się w gołębiu, ale granica śmieszności została przekroczona. Wybitny kardiochirurg stał się żałosnym zakładnikiem marzeń o wiecznej młodości. 

Można odnieść wrażenie, że celem oddawania się przez niego rozkoszom ciała była chęć odwrócenia procesu starzenia, ale też zapomnienia o kolejnym życiowym dramacie. Artretyzm dotknął bowiem jego dłoni, przez co musiał zrezygnować z operowania. Szalbierska terapia odmładzająca polegająca m. in. na wszczepianiu komórek zwierzęcych nie pomogła. 

Christiaan Barnard zmarł 2 września 2001 r. w hotelu w Pafos na Cyprze w wyniku ostrego ataku astmy. Los do końca z niego drwił. Wybitny kardiochirurg nigdy nie został uhonorowany Nagrodą Nobla w dziedzinie medycyny. Może faktycznie – jak sam oceniał – ciążyło nad nim fatum tragicznych losów jego ojczyzny i nie został wyróżniony, gdyż był „białym z Południowej Afryki?”. Tego nigdy się nie dowiemy, ale zasłużone miejsce w galerii najwybitniejszych postaci w historii medycyny niewątpliwie ma. Jego dziedzictwem jest już ponad 100 tys. przeprowadzonych przeszczepów serca na świecie.

 

portal TVP.info