Dzisiaj jest: 13 Grudzień 2017    |    Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Prezes Przyłębska dla wPolsce.pl

To, co zawierają insynuacje "GW", nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Najbardziej niepokoi mnie to, że cała historia przedstawiona przez „Gazetę Wyborczą”

details-images

powstała bez odniesienia do jakichkolwiek dokumentów, co sami przyznają. To historia wymyślona. już przy poprzedniej publikacji rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych złożył oświadczenie. To powinno zamknąć sprawę, ale tak się nie stało. Sięga się do przeszłości mojego męża, gdzie sprawa również jest zamknięta, ponieważ nie pojawiły się żadne nowe dokumenty. Wszystkie dokumenty, które znajdują się w IPN były przedmiotem badań prokuratury. Sprawa jest zamknięta. Prokuratura IPN uznała, że mój mąż nie jest kłamcą lustracyjnym. Uważam, że cały artykuł powstał na potrzeby skierowania - po raz kolejny - sprawy służb do Trybunału Konstytucyjnego.

 

— powiedziała w rozmowie z Wojciechem Biedroniem w studiu telewizji wPolsce.pl prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, odnosząc się do doniesień medialnych na temat jej męża, ambasadora Polski w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego.

 

To, co zawierają insynuacje „GW”, nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zarówno - jak sami przyznają - nie mają na to dokumentów, ale też ja oświadczam: nie byłam, nie jestem współpracownikiem służb. Trybunał Konstytucyjny działa jako niezależny organ, bez wpływu jakiejkolwiek innej władzy na jego działalność

 

— zapewniła prezes TK.

 

Pytana, czy powodem afery wokół ambasadora Przyłębskiego nie jest to, że jest on mężem prezes Trybunału Konstytucyjnego przyznała, że może tak być, ale nie chce stawiać tak daleko idących tez.

 

To szybkie przejście z tematu dotyczącego męża do spraw służb w dzisiejszej wolnej Polsce, myślę, że mogłoby to sugerować

 — oceniła Przyłębska, dodając jednocześnie, że takie informacje uderzają w instytucję, jaką jest Trybunał Konstytucyjny.

 W jej opinii, niektóre siły nie mogą pogodzić się z tym, że TK funkcjonuje w nieci innej formule i składzie, niż skład, który przez kogoś został wymarzony.

 

To jest odreagowywanie pewnej frustracji i niezadowolenia, że pewna grupa nie ma „wpływu na TK”. Nikt nie ma wpływu na Trybunał. Jesteśmy niezależni. Byłam zawsze niezależnym, niezawisłym sędzią. Nie ma takiej sytuacji, żeby ktokolwiek miał wpływ na decyzje TK

 

— podkreśliła Julia Przyłębska.

 Dopytywana o to, czy podjęła konkretne kroki prawne w związku z oszczerczymi publikacjami, powiedziała, że takie kroki zostały podjęte.

 

Tak, jak zapowiadałam, niecały miesiąc temu złożyłam zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, polegającego na znieważeniu organu. Nie wniosłam tego zawiadomienia jako osoba prywatna - Julia Przyłębska, bo informowanie o byciu współpracownikiem służb specjalnych w wolnym państwie nie jest żadnym pomówieniem. Natomiast uznałam, że tak daleko idące tezy, które zostały postawione w publikacji, wypełnia znamiona przestępstwa. Mając poczucie obowiązku, złożyłam zawiadomienie

  

Wyjaśniła, że nie jest to doniesienie i nie działa przeciwko wolności mediów, ale media i dziennikarze w swoich wypowiedziach nie są zwolnieni z odpowiedzialności. Dodała, ze to naruszenie działalności ważnego organu państwa.

 Mówiąc o sprawie ataków na ambasadora Przyłębskiego przypomniała, że niedawno wpłynął wniosek o uchylenie immunitetu państwa.

 

Zarzuty o to, że mój mąż - ambasador w Berlinie - jest antyniemiecki, to chciałam powiedzieć, że mój mąż nie jest antyniemiecki. Mój mąż jest propolski. Wyjechał na placówkę, reprezentuje Rzeczpospolitą Polską i broni interesów naszego kraju. Jeśli są one sprzeczne z tym, czego chce państwo niemieckie, to są prowadzone rozmowy. Ale to nie jest tak, że mój mąż jest antyniemiecki. Natomiast jeśli chodzi o kwestie związane z reparacjami czy innymi sprawami, to bardzo często zdarza się, że ataki się nasilają

 — wyjaśniła prezes TK.

 Dodała, że ambasador Przyłębski w każdym wystąpieniu podkreśla te elementy, które są ważne z perspektywy państwa polskiego.

 On reprezentuje państwo i o tym mówi. Nikt nie powinien się na to obrażać i mieć do niego pretensji, ponieważ jest to jego obowiązek. Nie robi tego w sposób nieuzasadniony

 — dodała Julia Przyłębska. 

wkt

wpolityce.pl