Dzisiaj jest: 18 Październik 2017    |    Imieniny obchodzą: Juliana, Łukasza, Bogumiła

„Czekolinda” Zarobiła na prostytucji co najmniej 4,5 mln zł!

Godzina seksu w pokoju: 350 zł, seks w basenie: 600 zł. Najtańszy drink: 90 zł, a napój lub woda: 20 zł. Tyle kosztowały atrakcje w „Rasputinie”,

details-images

najpopularniejszej agencji towarzyskiej w Warszawie, której klienci potrafili wydać nawet ponad 100 tys. zł w jeden wieczór. Przez konto jednej z właścicielek przybytku - Karoliny P. ps. Czekolinda przeszło w ciągu niespełna dwóch lat ponad 4,5 mln zł. Teraz odpowie za to przed sądem.

29-letnia Karolina P. przebojem wdarła się za jednym zamachem do plotkarskich portali i kronik kryminalnych. Urokliwa dziewczyna o drapieżnym makijażu i intrygującym pseudonimie – „Czekolinda” została zatrzymana w listopadzie 2016 r. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Zdaniem śledczych, Karolina P. kontrolowała agencję towarzyską „Rasputin” przy ul. Wiertniczej w warszawskim Wilanowie. 

– Można śmiało powiedzieć, że ten przybytek był znany w całej Europie i wielu krajach świata. Do „Rasputina” przywożono bogatych biznesmenów, którzy chcieli się rozerwać w towarzystwie prostytutek, w luksusowym lokalu. To był jeden z najlepszych adresów w Warszawie. Klienci potrafili tu wydać w nocy nawet ponad 100 tys. zł i jeszcze polecali lokal swoim znajomym – opowiada jeden z oficerów CBŚP.

Papierowa szefowa

Według prokuratury, która skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie „Czekolindy” i jej gangu, Karolina P. oraz jej partner Norbert K. zdecydowali się na otwarcie lupanaru przy Wiertniczej jesienią 2014 roku. Z racji młodego wieku obojga – niespełna 30 lat – można domniemywać, że choć formalnie byli właścicielami agencji, to w rzeczywistości musiał stać za nimi ktoś inny. Kto? Tego oficjalnie śledczy nie ustalili, choć nieoficjalnie przyznawali, że za tym „biznesem” może stać osławiony gang „ożarowski”. Tym bardziej, że ojciec Karoliny był przed laty mocno powiązany z gangiem żoliborskim, a później wspomnianą grupą ożarowską. 

Pewne jest, że Karolinie P. i Norbertowi K. pomagała w rozkręceniu interesu Dorota B. Kobieta była doskonałym doradcą, tym bardziej, że pod tym samem adresem prowadziła wcześniej burdel, za który trafiła do aresztu. B. miała przekazać młodszej kobiecie prostytutki, które dla niej pracowały i przekazać kontakty biznesowe. Wyłożyła także 80 tys. zł na wyposażenie lokalu. I tylko do tego ostatniego czynu się przyznaje. 

Oficjalnie działalność przepisano na Grażynę K., matkę partnera „Czekolindy”., matkę Norberta K. Kobieta przekonywała później, że nie miała pojęcia, w co została wpakowana.

Promocja „Rasputina” 

„Rasputin” został otwarty z wielką pompą w grudniu 2014 r. Na warszawskich ulicach pojawiła się limuzyna, którą jeździły roznegliżowane młode kobiety zachęcające do odwiedzenia „Rasputina”. – Uruchomienie agencji poprzedziła akcja promocyjna na terenie ulic Warszawy, zachęcająca do skorzystania z oferty firmy, zarejestrowanej później, jako „Ch E”. Przez cały okres działalności agencji pracowało w niej od kilkunastu do kilkudziesięciu kobiet miesięcznie. Polek, Ukrainek, Białorusinek i innych – mówi tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej. 

Related image

Lokal na Wiertniczej oferował usługi seksualne na najwyższym poziomie. Przynajmniej tak, twierdziło wielu klientów „Rasputina”, którzy oceniali go w internacie. Na samym początku działalności „Czekolindy” w Wilanowie, godzina seksu w pokoju kosztowała 300 zł. Później cena skoczyła o 50 zł. Znacznie droższy był seks w klubowym basenie – 400 zł na początku działalności i 600 w chwili prosperity. Do tego dochodziło, co najmniej 90 zł za drinka i 20 zł na napoje bezalkoholowe. Wiadomo, że w lokalu zażywano także narkotyki, ale nie udało się nikogo złapać na gorącym uczynku. 

Za seks i napoje, klienci mogli płacić nie tylko gotówką, ale także kartą. Karolina P. zamówiła terminal płatniczy do agencji. Oficjalnie miał służyć klientom firmy eventowej „Ch E”, będącej przykrywką sutenerstwa. Był tylko jeden haczyk. Płatność bezgotówkowa wiązała się z tym, że cena usług wzrastała o jedną trzecią. W lokalu był także wstawiony bankomat, ale ponoć był nieczynny. Tak przynajmniej twierdziła firma, do której należał. Nie wyjaśniła jednak jak maszyna znalazła się w takim przybytku.

Żyła złota

Nie ma wątpliwości, że „Rasputin” przynosił swoim właścicielom znaczne zyski. Karolina P. chwaliła się na facebooku zdjęciami zakupów z markowych butików. Wiadomo, że kupiła sobie dwa mieszkania w Ząbkach, które połączyła w jeden, stumetrowy apartament warty ponad 700 tys. zł. – Szacuje się, że w okresie działalności agencji, osoby ją prowadzące uzyskały korzyści majątkowe w łącznej kwocie nie mniejszej niż 4,5 mln zł. Taka kwota wpłynęła na rachunki bankowe Karoliny P. z tytułu prowadzonej działalności – dodaje prok. Łapczyński. 

Śledczy uważają, że prawdziwe zyski „Czekolindy” były wyższe nawet o kilka milionów. Prokuratura nie miała wątpliwości, że Karolina „sposób funkcjonowania agencji towarzyskiej »Rasputin« wskazuje, że kierujące nią osoby, a także ochroniarze, barmanki i kierowcy działali w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, mającej na celu osiąganie korzyści majątkowych z prostytucji”. – Działaniami grupy kierowali Karolina P. i do pewnego czasu Norbert K, którzy zarządzali agencją, przyjmowali osoby do pracy, określali wykonywane przez poszczególne osoby zadania, a także decydowali o podziale zysków pomiędzy członków grupy. Pozostałe osoby zatrudnione, jako barmanki i ochroniarze wykonywały polecenia kierujących grupą mając pełną świadomość, że ich działanie stanowi ułatwianie prostytucji, jak też tego, że osiągane przez nich zyski pochodzą z usług seksualnych świadczonych przez zatrudnione w agencji kobiety – dodaje prok. Łapczyński. 

Bardzo ważnym ogniwem w działalności młodej burdelmamy, byli warszawscy taksówkarze. Za zwabienie klienta na Wiertniczą otrzymywali do 200 zł ze stawki godzinowej za seks.

Długa lista zarzutów

Karolina P. oraz Norbert K. zostali oskarżeni o „kierowanie na terenie Warszawy zorganizowaną grupą przestępczą mającą na celu popełnianie przestępstw polegających na ułatwianiu, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, uprawiania prostytucji i czerpaniu korzyści majątkowych z nierządu przez kobiety świadczące usługi seksualne w agencji Rasputin, mieszczącej się w budynku przy ul. Wiertnicznej w Warszawie; sprzedaż bez wymaganego zezwolenia napojów alkoholowych, a także czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby”. Dodatkowo, „Czekolindzie” zarzucono pranie brudnych pieniędzy. 

Dziesięć innych osób (m.in. ochroniarze i barmanki) zostało oskarżonych o „udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się czerpaniem korzyści majątkowych z prostytucji oraz o czerpanie korzyści majątkowych z nierządu. Głównym oskarżonym, grożą kary do 15 lat więzienia. 

Prokuratura zabezpieczyła majątki liderów i członków grupy, warte ponad 2,3 mln zł.

Nocna akcja

Na początku listopada 2016 r. policjanci CBŚP i śledczy Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymali domniemanych zarządców największej warszawskiej agencji towarzyskiej – Karolinę P. ps. Czekolinda oraz Norberta K. Wizyta policjantów była wielkim zaskoczeniem dla personelu lokalu i jeszcze większym szokiem dla klientów przybytku. 

Podczas prowadzonych działań zabezpieczono m.in. luksusowe samochody, duże ilości biżuterii, znaczne kwoty pieniędzy oraz kokainę. Zatrzymano w sumie osiem osób, w tym głównych organizatorów przestępczego procederu.

tvp.info