Dzisiaj jest: 18 Październik 2017    |    Imieniny obchodzą: Juliana, Łukasza, Bogumiła

"Bolszewizm jest fundamentem współczesnych kadr prawniczych"

Uderzające jest to, jaki wpływ na dzisiejsze kadry mają stalinowscy sędziowie i wykładowcy. Zachęcam do przeczytania rozdziału książki o Uniwersytecie Warszawskim.

details-images

Piszę w nim, jak zaszczepiano doktrynę marksistowsko-leninowską na Wydziale Prawa. Wykładowcy prawa na UW z czasów stalinowskich później pełnilifunkcje ministrów sprawiedliwości, pracowali też w innych resortach

wPolityce.pl: Właśnie ukazała się pana książka „Resortowe togi”. Nie boi się pan procesów?

Maciej Marosz, autor książki „Resortowe togi”: Prawnicy dziś mogą wszystko. Posiadają narzędzia, żeby zniszczyć człowieka. Czują też swoją władzę w państwie, nie pozwalają zmieniać jego charakteru i ustroju. Nie pozwalają na dalsze zmiany w III RP.

Kiedyś znajomi, działacze opozycji w PRL mówili mi, że sędziowie i sędziowie i prokuratorzy w latach 80. byli bardziej bezkarni i bardziej czują siłę „ludzccy” w sprawach niepolitycznych. Pytałem o to pana Adama Borowskiego, powiedział, że ma podobne odczucia. Co pan o tym sądzi?

Zgadzam się z tą opinią. Też to tak odczuwam. Wynika to z tego, że po 1989 r. środowiska prawnicze odczuły swoją siłę. Narzucono im zadanie ochrony wpływowych elit politycznych, biznesowych, społecznych, które swoją siłę i dorobek pozwalający im dominować nad resztą, wywodzą z PRL. Prawnicy w trakcie transformacji uzyskali gwarancje, że nie będą lustrowani, że ich sprawy, także karne, mogą rozstrzygać we własnym gronie. Skutek był taki, że doszło do całkowitej deprawacji środowiska prawniczego. Od lat czują się bezkarni. Stanowią prawo i egzekwują je. Każda sytuacja w państwie może być zanegowana przez nich. Każde przedsięwzięcie, nawet ruch polityczny może być ostatecznie przez nich podważony.

Jak można zmienić ten stan?

Wyobrażałem sobie, że nastąpi to na zasadzie szybkiego ruchu, który postawi przed faktem dokonanym osoby, które nie chcą pozbyć się swoich wpływów. Te osoby powinny odejść, bo większość społeczeństwa chce te zdeprawowane elity prawnicze odsunąć od możliwości wpływania na losy kraju i poszczególnych osób. Jeżeli nie udało się zrobić reformy nagle, moja nadzieja na zmiany zmalała. Ale bądźmy dobrej myśli, może uda się wprowadzić je za pomocą pakietu trzech ustaw. Wierzę, że zmiany doprowadzą do tego, że osoby, które powinny odejść i zostać odsunięte od wpływu na to, co się dzieje w sferze prawa, zostaną wreszcie zmarginalizowane.

W swojej książce pisze pan o dużym wpływie stalinowskich sędziów i wykładowców na współczesnych prawników.

Ten wpływ jest uderzający. Zachęcam do przeczytania rozdziału książki o Uniwersytecie Warszawskim. Piszę w nim, jak zaszczepiano doktrynę marksistowsko-leninowską na Wydziale Prawa. Wykładowcy prawa na UW z czasów stalinowskich później pełnili funkcje ministrów sprawiedliwości, pracowali też w innych resortach. Ministrem sprawiedliwości był Jerzy Bafia, jego asystentką była prof. Monika Płatek, w pewnych kręgach uchodząca za autorytet prawny, zajmuje się m.in. sprawami LGBT. Leon Ustasz, profesor z niezwykle bogatą biografią wysługiwania się komunistycznemu państwa wykładał do lat 90. Bafia do 1990 czy do 1991 r. był profesorem UW. To bajki, że przeszliśmy jakąś zmianę.

Wbrew zapowiedziom prof. Adama Strzembosza środowisko prawnicze samo się nie oczyściło.

Nie ma już starych sędziów z czasów stalinowskich. Jednak tacy ludzie jak Leon Ustasz, minister sprawiedliwości Sylwester Zawadzki, Jerzy Sawicki, Leszek Lehrner kształtowali współczesne kadry prawnicze jako wykładowcy i autorytety. Podręczniki Igora Andrejewa z prawa karnego do 1995 r. były w spisie lektur dla studentów. Andrejew, Lehrner i Sawicki byli jednymi z najważniejszych postaci świata uniwersyteckiego, mieli również ogromne zasługi dla władz komunistycznych i systemu totalitarnego. Niestety ci ludzie do dzisiaj kształtują naszą rzeczywistość prawną na podstawie doktryny Andrieja Wyszyńskiego, najkrwawszego sowieckiego prokuratora, autora doktryny i metod brutalnych przesłuchań. Bolszewizm jest fundamentem współczesnych kadr prawniczych.

Będzie następna część „Resortowych dzieci”?

Tak, opiszemy w niej ludzi biznesu.

Rozmawiał Tomasz Plaskota

wpolityce.pl