Dzisiaj jest: 13 Grudzień 2017    |    Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Przegląd Tygodnia Stanisława Janeckiego w Klubie Ronina

Używając analogii do 1.09.1939 roku, powiedziałbym - a więc wojna! — rozpoczął niezbyt optymistycznie Stanisław Janecki. Zakończył zaś apelem:

details-images

Ja więc apeluję, żeby wycofać się z hasła” A więc wojna!, i szukać pokoju.

Większość Przeglądu Tygodnia Janecki poświęcił analizie sytuacji po przedstawieniu projektów powetowych ustaw sądowniczych przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Pan prezydent przedstawił pakiet ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, tzn. pomachał nimi. Ten o Sądzie Najwyższym powołuje Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Pan prezydent uzasadnił to, że pewien czynnik sprawiedliwości społecznej wkracza do sądownictwa w postaci tej instancji, a także w postaci ławników.

Ławnicy mają uczestniczyć nie tylko w postępowaniach odwoławczych, ale także zasiadać w Izbie Dyscyplinarnej, która ma zastąpić Wydział Dyscyplinarny i była obecna w zawetowanym projekcie ustawy autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

W Sądzie Najwyższym ma też obowiązywać wiek 65 lat przechodzenia w stan spoczynku, z możliwością dwukrotnego przedłużenia zasiadania w Sądzie Najwyższym o trzy lata. Nie wiadomo jak zostanie rozstrzygnięty sześcioletni okres kadencji I Prezes Sądu Najwyższego.

W przypadku Krajowej Rady Sądowniczej prezydent Andrzej Duda proponuje, by sędziów wybierał parlament większością 3/5 głosów, a w przypadku braku takiej większości miałby obowiązywać system: jeden poseł - jeden głos, co wymagałoby średnio 30,6 głosów na jednego kandydata.

Moc wyborczą Prawu i Sprawiedliwości daje to 7,7 kandydata, Platformie Obywatelskiej 4,4, Kukizowi 1,04, Nowoczesnej 0,9, a PSL-owi niecałe 0,5%. Gdyby cała opozycja, bez Kukiza, się zmówiła, to byłaby w stanie wybrać 5,9 kandydata, czyli 6. Czyli przy korzystnym układzie PiS wybrałby 8, opozycja 7. Z tym, że nie dowiedzieliśmy się z wystąpienia pana prezydenta, czy utrzyma podział na dwie izby Krajowej Rady Sądownictwa, przypomnę, że KRS składa się z 25 członków, z czego wśród 10 był przedstawiciel prezydenta, minister sprawiedliwości, I Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, czterech członków wybranych zwykłą większością przez Sejm i dwóch wybranych zwykłą większością przez Senat. W projekcie, który pan prezydent zawetował było tak, że to izba „polityczna” miała decydować w razie pata. Nie wiadomo, czy cały skład KRS zostanie objęty wspólnym stanem spoczynku, czy tego nie będzie.

Stanisław Janecki nie sądzi, by wszystkie mosty zostały spalone, ale pokazał się obraz wzajemnych relacji między prezydentem, partią rządzącą i rządem. Z artykułu Karnowskiego wynika zaś, że te relacje są „złe, a nawet jeszcze gorsze”. W czasie dwóch spotkań Jarosława Kaczyńskiego z prezydentem Andrzejem Dudą rozmówcy mieli powiedzieć sobie, co się stanie, jeśli będzie wojna, co może skutkować tym, że nie wiadomo, kto będzie kandydatem PiS na prezydenta. W przypadku wojny między prezydentem a PiS-em, chyba tylko kandydowanie Donalda Tuska w wyborach prezydenckich mogłoby zmusić PiS do poparcia Andrzeja Dudy na prezydenta, bo to byłoby ważniejsze niż wojna w obozie dobrej zmiany.

Na razie zarówno obóz prezydenta, jak i rząd i Nowogrodzka zachowuje się koncyliacyjnie, co świadczy o tym, że wojna nie jest jeszcze przesądzona.

Dotychczas było tak, że ten „reglamentowany konflikt” przynosił pożytki, bo prezydent zyskiwał zaufanie, a rząd Prawa i Sprawiedliwości zyskiwał punkty poparcia. To jest wszystko oczywiście ulotne i zwodnicze. Na jakiś czas udało się wyprzeć opozycję zewnętrzną i zastąpić opozycją wewnątrz obozu dobrej zmiany. W ten sposób Platforma i Nowoczesna zostały wypchnięte ze świadomości opinii publicznej, że to jest prawdziwa opozycja, ponieważ ta opozycja wewnątrz obozu władzy jest znacznie bardziej interesująca dla opinii publicznej, bo decyduje o  realnych sprawach.

Konflikt nie jest jednak pod pełną kontrolą, a korzystne oddziaływanie na poparcie dla prezydenta i PiS-u będzie działać tylko do czasu.

Janecki zwrócił jeszcze uwagę na niepokojące, mesjanistyczne tendencje w środowisku prezydenta, które zdaniem Janeckiego są niebagatelne i traktowane zupełnie serio.

Część hierarchii kościelnej mocno związała się z prezydentem, pomogła mu też przed, w trakcie i po wetach do tych dwóch ustaw. Jest takie przekonanie, że Andrzej Duda jest swego rodzaju pomazańcem, który ma jakąś misję do wypełnienia w Polsce w najbliższych latach i że z powodu formacji, jaką odebrał, jest właściwą osobą do odegrania takiej mesjanistycznej roli. Kiedy w polityce pojawiają się takie tony mesjanistyczne, to ja się niepokoję, bo to nie jest racjonalne podejście do tego co można w polityce robić.

Kolejność nadchodzących wyborów sprzyja PiS o tyle, że do ostatniej chwili partia rządząca może powstrzymywać się przed podjęciem ostatecznej decyzji o wystawieniu kandydata w wyborach prezydenckich.

Dla mnie pewnym znaczącym sygnałem, że Pałac Prezydencki próbuje się usamodzielnić jest pozbycie się właściwie wszystkich osób, które byłyby kojarzone politycznie z Prawem i Sprawiedliwością

— mówił Janecki.

Nieprzypadkowo powiedziałem o tym wyczyszczeniu Kancelarii z postaci politycznych, bo to oznacza, że albo ktoś znaczący z otoczenia pana prezydenta, albo sam pan prezydent boi się jakichkolwiek przecieków do obozu rządzącego. To też utrudnia komunikację, bo nie ma naturalnych łączników. Dla mnie to jest dziwna decyzja, bo jeśli to jest ten sam obóz i ma takie same cele, to dlaczego robić te bariery? Takie bariery zawsze rodzą nieufność i utrudniają komunikację. Ale z żadnej strony nie został przekroczony Rubikon, chociaż pan prezes Jarosław Kaczyński pyta, i jest to pytanie podstawowe, czy prezydent jest z nami. A jeśli nie jest z nami, to jakie będą tego konsekwencje, łącznie z tym kto będzie kandydatem obozu dobrej zmiany na prezydenta.

Ważna jest kolejność wyborów – najpierw samorządowe w 2018 roku, do Parlamentu Europejskiego w połowie 2019, parlamentarne jesienią 2019 i wreszcie prezydenckie w 2020 roku.

Sygnał płynący z tego, jaki będzie wynik tych pierwszych, będzie decydował o tym, jakie będą rezultaty następnych, a to jest bardzo ściśle powiązane z tym jak będzie odbierana sytuacja w obozie władzy. Bo wojna i poczucie konfliktu zawsze jest odbierana negatywnie na dłuższą metę

— przekonywał.

Jeśli miałoby dojść do takiego rozłamu, to im szybciej tym lepiej, dlatego, że wówczas można pokazać alternatywę i stabilną perspektywę na przyszłość. Natomiast gnicie tego układu aż do wyborów parlamentarnych byłoby niekorzystne z tego powodu, że ukrywano by pewne rzeczy, a one i tak wychodziłyby i w mediach pojawiałyby się nieustannie te konflikty. Nie sprzyjałoby to żadnym racjonalnym wyborom. Tymczasem, żeby cokolwiek zmienić i żeby skutki dobrego rządzenia były trwałe, potrzeba dwóch kadencji. Jeśli będą zgrzyty w ustawach dotyczących sądownictwa, to bardzo łatwo będzie to wszystko odkręcić. (…)Gdyby pan prezydent zablokował różne rozwiązania, to rząd Prawa i Sprawiedliwości skupi się na rządzeniu dającym coraz więcej ludziom, ale bez przyszłościowych decyzji, istotnych dla przyszłych pokoleń, czy istotnych przez następne dwie czy trzy kadencje. To oczywiście może zapewnić reelekcję w roku 2019, ale odbędzie się to kosztem jakości całego projektu rządowego. W 2015 roku wydawało się, że ten obóz jest spójny i dąży do takich samych celów, ale oczywiście jak dostaje się realną władzę, to natychmiast pojawiają się klienci, podpowiadacze, i ludzie, którzy wokół prezydenta, konkretnych ministrów budują księstwa które będą działać dla wyłącznie dla księcia i dla jego drużyny. To się dzieje w każdym rządzie.

Istotna jest też presja psychiczna płynąca z zagranicy, na którą jest podatny zwłaszcza obóz prezydencki.

Zdaniem Janeckiego jeszcze można powstrzymać narastający konflikt, ale coraz większą rolę mogą odgrywać urazy psychologiczne i że może się okazać, że porozumienie w sprawie reformy KRS czy SN nie będzie możliwe.

Na pytanie o plan polityczny prezydenta Stanisław Janecki odpowiedział, że „prezydent chciałby przejść do historii jako ojciec narodu, ktoś w rodzaju Lecha Kaczyńskiego, ale z innego pokolenia. Jako prezydent, który jest dobrą wizytówką państwa, ale to oznacza, że nie może być prezydentem połowy społeczeństwa. Więc ambicją prezydenta jest chyba to, żeby był prezydentem 2/3, może 3/4, ale nie wiem czy to jest w ogóle realne.”

Przechodząc do wyborów w Niemczech, Janecki zauważył, że pozycja Merkel została osłabiona, a udział w koalicji FDP może mieć korzystny wpływ na postawę Niemiec względem Polski. Osłabnie skłonność do mocniejszej integracji Unii Europejskiej, osłabnie nacisk na Polskę, czy na relokację migrantów. Sromotną klęskę w wyborach uzupełniających do senatu we Francji poniósł Macron, co również jest korzystne dla Polski, ponieważ wzmocni francuską, bardziej rozsądną, prawicę.

Zelżeje nacisk z zewnątrz na Polskę, i w tym kontekście byłoby wyjątkowo głupie i nieodpowiedzialne stwarzać sobie konflikty wewnątrz, skoro osłabną te zewnątrz. I za to wyborcy powinni obwinić rządzących i zmusić ich presją, do tego, żeby tego nie robili, bo się zmarnuje kolejna szansa jaka może się przez wiele lat nie powtórzyć.(…) Więc apeluję, żeby wycofać się z hasła: A więc wojna!, i szukać pokoju” zakończył Janecki

Relacja: Bernard i Margotte

Blogpress.pl Portal dyskusyjny