Dzisiaj jest: 13 Grudzień 2017    |    Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz

Warszawska mafia inwestowała na Florydzie?

Brat byłego urzędnika ratusza Jakuba R., Adam, w okresie gdy następowała reprywatyzacja Marszałkowskiej 43, kupił na Florydzie dziewięć nieruchomości, wartych 2 mln dolarów.

details-images

Z jednej z nich eksmitowano lokatorów – poinformował przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki.

Wiceminister sprawiedliwości ogłosił, że komisja zwróciła się do MSZ o potwierdzenie ważności aktów notarialnych w sprawie tych nieruchomości; resort spraw zagranicznych to potwierdził.

Jaki poinformował, że z jednej z nieruchomości na Florydzie eksmitowano lokatorów. Zdaniem ministra proceder dzikiej reprywatyzacji „był towarem eksportowym”, choć – jak zastrzegł – mógł to być też zbieg okoliczności. 

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji uchyliła w czwartek decyzję władz Warszawy z 2010 r. w sprawie nieruchomości Marszałkowska 43 – drugiej badanej przez komisję kamienicy z lokatorami. 

Decyzję o przyznaniu praw do tej nieruchomości dwóm mieszkankom Francji w 2010 r. wydał Jakub R. (dziś podejrzany w sprawie reprywatyzacji Chmielnej 70; jest w areszcie). Odsprzedały one prawa i roszczenia bratu Jakuba R., Adamowi (którego reprezentował znany adwokat mec. Robert N., również podejrzany ws. Chmielnej 70; jest w areszcie).

Adam R. sprzedał je obecnej właścicielce. Miasto wznowiło niedawno postępowanie w sprawie nieruchomości, wobec wątpliwości co do testamentu z lat 70.

 Komisja weryfikacyjna zbada wszystkie sprawy dot. warszawskich nieruchomości przekazywanych osobom, które – jak się okazało – nie żyły – poinformował przewodniczący komisji Patryk Jaki. Komisja wystąpiła o listę takich nieruchomości do prezydent m.st. Warszawy. 

„Dziennik Gazeta Prawna” poinformował w czwartek, że 9 grudnia 2011 r. zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakub R., w imieniu prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz wydał decyzję o zwrocie kamienicy przy ul. Łochowskiej 38 na warszawskiej Pradze. 

Jak podaje gazeta, połowę praw do niej przyznano „nieznanemu z miejsca pobytu” Józefowi Pawlakowi; mężczyzna urodził się w 1883 r., a zmarł w 1949 r. Wynika z tego, że stołeczni urzędnicy zwrócili kamienicę, w której mieszkały 24 rodziny, osobie mającej 128 lat. 

Według „DGP” śmierć Pawlaka nie przeszkodziła jednemu z „reprywatyzacyjnych kombinatorów” ustanowić kuratora dbającego o interesy majątkowe Pawlaka, a następnie odzyskać kamienicę.

„Gigantyczny skandal”

Szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki odnosząc się do tych informacji powiedział, że do tej pory „reprywatyzowanie na ponad stuletnie osoby odbywało się bardziej finezyjnie”. 

– To był bardzo skomplikowany proces, związany z tym, że najpierw trzeba było znaleźć jakiegoś spadkobiercę danej osoby, potem policzyć te udziały, potem był wyznaczany kurator dla części tych udziałów i jak już osoba, która starała się o nieruchomość, miała część tych udziałów w ręku, dopiero wtedy wyznaczano kuratora na osobę nieznaną np. z miejsca pobytu np., która miałaby 130 lat – mówił. 

– W tym przypadku to jest coś całkowicie nowego, ponieważ tu reprywatyzowano na 130-letnią osobę – przepraszam za to określenie – tak na pałę po prostu, bezpośrednio na nią – powiedział Jaki. Wskazał, że we wszystkich tych dokumentach, które przeglądali urzędnicy, sędziowie „znajdowała się data urodzenia tego człowieka”. Ocenił, że jest to „gigantyczny skandal”.

– W żadnej z tych instytucji nie pojawiła się wątpliwość, że może być coś nie w porządku" - powiedział. "Mamy do czynienia z procederem, gdzie nie liczą się mieszkańcy, ale liczą się osoby, które reprezentują duchy – dodał Kaleta.

PAP, TVP.info